Gdańskie reminiscencje

„…czasem rzeczy, które wydają się ważne są nieważne, a te, na które nie zwracamy uwagi, po pewnym czasie zyskują na znaczeniu…”
Marek Kamiński – Gdańsk’2017

IS_DSCF2644_resize
Minął tydzień z okładem od czasu kiedy mogliśmy  w Gdańsku przeżyć wspaniałą przygodę, z finalistami Mikroprofesora, której głównym scenarzystą i reżyserem był prof. Mieczysław Ronkowski.
Chciałbym jeszcze raz ogromnie podziękować, wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji spotkania w Gdańsku w imieniu uczniów biorących udział w XIV, ostatnim już, Ogólnopolskim Konkursie Interdyscyplinarnym MIKROPROFESOR im. ks. prof. Józefa Tischnera. Wśród uczestników, którzy przyjechali często z małych miejscowości z województw małopolskiego, kujawsko-pomorskiego, podkarpackiego, lubuskiego byli tacy, którzy po raz pierwszy w życiu byli nad Bałtykiem.

Doskonała organizacja imprezy pozwoliła przeżyć nam wszystkim piękne, słoneczne chwile. Osobiście na mnie, największe wrażenie zrobiło spotkanie z historią, dotknięcie tego wszystkiego, dzięki czemu jesteśmy tutaj i teraz; najpierw więc wojna światowa (zwiedzanie Muzeum II Wojny Światowej), która zaczęła się tam w Gdańsku, potem nie do wyobrażenia przemiany (byliśmy w Europejski Centrum Solidarności), które znowu w Gdańsku rozpoczęte spowodowały, że świat w końcówce XX wieku stał się lepszy, a na koniec (choć nie chronologicznie) pokazana przyszłość, która znowu rodzi się w Gdańsku na Politechnice, w postaci supernowoczesnego Laboratorium Źródeł Energii Odnawialnej Linte^2; z zieloną energią, elektrycznymi samochodami i panelami fotowoltaicznymi. Od wielkich idei do poskramiania przyrody w imię lepszej jakości życia – wydaje się to tak naturalne.

Chcemy także podziękować panu Markowi Kamińskiemu, który znalazł dla nas czas i spotkał się z uczniami na sopockim molo, spotkaniu towarzyszyły refleksje pana Marka związane z jego podróżami, pytania zainteresowanych uczniów i nauczycieli oraz rozdanie książek podróżnika z osobistą dedykacją dla uczniów i opiekunów.
IS_DSCF2577_resizeJesteśmy dłużnikami wszystkich tych, którzy bardziej lub mniej przyczynili się do spotkania w Gdańsku. Wiemy ile poświęcenia i wysiłku kosztuje przygotowanie takiej imprezy (w końcu to już czternasty raz), wiadomo – Ksiądz Jegomość czuwał, ale bez dobrej woli i otwartych serc, gotowych do niesienia bezinteresownej pomocy ludzi i organizacji, nigdy nie doszłoby to wszystko do skutku. Oczywiście do każdego z osobna, wystosowaliśmy podziękowania, ale dziękujemy także  tutaj na forum Stowarzyszenia Drogami Tischnera, które jest wraz z Towarzystwem Wspierania Inicjatyw Oświatowych współorganizatorem konkursu oraz sponsorem spotkania w Gdańsku. Dziękujemy panu Kazimierzowi Tischnerowi – prezesowi Stowarzyszenia Drogami Tischnera, pani europoseł Róży Thun, panu europosłowi Jarosławowi Wałęsie, panu dyrektorowi biura poselskiego Róży Thun Piotrowi Stoleckiemu, pani dyrektor biura poselskiego Jarosława Wałęsy Magdalenie Gielo-Politewicz, prezesowi Stowarzyszenia Elektryków Polskich Piotrowi Szymczakowi, członkowi ZG Stowarzyszenia Elektryków Polskich panu Dariuszowi Świstulskiemu, pracownikom Politechniki Gdańskiej i jeszcze raz Mieczysławowi Ronkowskiemu, demiurgowi spotkania.
Zanim skończę, chciałbym wspomnieć również o mrówczej, choć niewidocznej pracy wielu osób, które od września do czerwca i to od czternastu lat przyczyniają się do realizacji konkursu. Finał, rozdanie nagród, gala – oczywiście najbardziej widoczne, są ukoronowaniem imprezy, która realizowana jest praktycznie przez cały rok szkolny. Obsługa strony internetowej, przygotowanie nagród, dyplomów, logistyka, przygotowywanie setek pytań, odpowiadanie na dziesiątki e-maili docierających na skrzynkę co tydzień, zabezpieczenie serwera, obsługa multimediów, poszukiwanie sponsorów, obliczenia wyników, ocena prac drugiego etapu, listy mailingowe zawierające już nie setki ale tysiące adresów osób, do których wysyłamy zaproszenie za każdym razem, kiedy konkurs się zaczyna (żeby nikogo nie przeoczyć), opracowywanie co roku nowych regulaminów, nowych treści, nowych zadań dla zazwyczaj 600 czasem 1200 uczestników, to wszystko się dzieje w tle, niewidoczne i jakby trochę pomijane.
bm

Boguś Morek, Jacek Herbut, Beata Maciewicz, z tyłu Kaziu Foltyn i zasłonięta nieco Marysia Kramarczyk

Dlatego korzystając z okazji, która już pewnie się nie powtórzy, chciałbym podziękować wszystkim niewidocznym współpracowników, bez których nawet nie do pomyślenia byłoby zrobienie tego wszystkiego (jak trudno jest oceniać prace, przekonują się rokrocznie zaproszeni do współpracy goście) w szczególności: pani Marii Kramarczyk – wspaniałemu organizatorowi uroczystości kończących kolejne edycje Mikroprofesora, Jackowi Herbutowi – mojej prawej ręce, Jarkowi Wróblowi – doskonałemu informatykowi, dzięki któremu możemy zasypiać spokojnie z przeświadczeniem, że cała infrastruktura informatyczna nie legnie w gruzach, Renacie Puchała – zawsze zaangażowanemu dyrektorowi, nauczycielowi z Częstochowy – autorowi pytań, wspaniałemu Zbyszkowi Kazimierowiczowi, którego Państwo mieliście już okazję poznać podczas wycieczki na Podlasie, panu Krzyśkowi Klisiowi z Dębicy, Joli Materkowskiej-Bonar, Beacie Maciewicz, która zawsze potrafi wyczarować jakieś pieniądze na realizację imprezy, Bogusiowi Morkowi, który bez słowa spakował się i pojechał do Gdańska aby reprezentować nasze malutkie stowarzyszenie, Pawłowi Kakowi – za świetne pytania i ciekawe felietony, w końcu a może przede wszystkim, chciałbym podziękować mojej niezawodnej żonie Jadwidze, za to, że jest i wspiera mnie zawsze, a szczególnie wtedy, kiedy wciśnięty pomiędzy tuzów tego świata, zaczynam wątpić w sens tego typu przedsięwzięć. Chciałbym również podziękować wszystkim tym, którzy z nami byli ale już z różnych przyczyn nie są, bardzo Was brakuje.
Zainteresowanych przebiegiem i organizacją imprezy a także zdjęciami, zapraszam na stronę OKI Mikroprofesor (www.mikroprofesor.pl).
Piotr Zbój Kak