Monthly Archives: Sierpień 2019

List kardynała Stanisława Dziwisza do braci Mariana i Kazimierza Tischnerów.

List Mariana i Kazimierza Tischnerów do Sławomira Cenckiewicza

W dniu 3 czerwca 2019 r., tuż przed 30-stą rocznicą  wyborów, które odbyły się 4 czerwca 1989 r., Dyrektor Wojskowego Biura Historycznego im. gen. broni Kazimierza Sosnkowskiego zechciał opublikować na swoim Twitterze komunikat sprowadzający się do tego, że nasz Brat ks. prof. Józef Tischner miał być rzekomo KO (kontaktem operacyjnym) i konsultantem Służby Bezpieczeństwa. Wpis taki był znany co najmniej od kilkunastu lat. Z tym, że nikt nie traktował go poważnie nie tylko dlatego, że nie było i nie ma jakichkolwiek uchwytnych dowodów, które mogłyby wskazywać na współpracę naszego Brata z organami bezpieczeństwa PRL, co samo w sobie eliminuje możliwość postawienia zasadnych zarzutów posądzenia o taką współpracę.

Absurdalność podobnego przypuszczenia jest tym większa, że każdy kto zetknął się osobiście z naszym Bratem, a w każdym razie znał Jego dokonania dla Kościoła, NSZZ Solidarność i dla Polski powinien wiedzieć, że był człowiekiem żyjącym „wedle wartości”, które sam przez całe życie głosił i wyznawał.

Stąd zamieszczenie wpisu przez Sławomira Cenckiewicza, reprezentującego Polskę, jako Dyrektor państwowej instytucji, nieuwzględniającego braku  prawnie doniosłych i uchwytnych dowodów na jakąkolwiek współpracę ks. prof. Józefa Tischnera z SB oraz jego postawy, jako człowieka najwyższej próby, było niegodziwością.

Jako Bracia tego wielkiego Człowieka postanowiliśmy sprzeciwić się tej niegodziwości, wysyłając w dniu 3 sierpnia 2019 r. list Sławomirowi Cenckiewiczowi. Przedstawiliśmy w nim  przyczyny dla jakich wpis pochodzący z ręki Dyrektora instytutu nigdy nie powinien się w tym kształcie ukazać. Adresat otrzymał go w dniu 6 sierpnia – dowody wysłania przesyłki zamieszczamy.

Na reakcję Sławomira Cenckiewicza czekaliśmy 3 tygodnie uważając, że powinien się odnieść do kwestii przedstawionych w naszym liście. Adresat jednak w najmniejszym nawet stopniu nie zareagował, w związku z czym uznaliśmy, że nasz list powinniśmy opublikować.

Czynimy to, aby z jednej strony zaprotestować przeciwko fałszywym kryteriom, które mają dowodzić rzekomej prawdy odnośnie współpracy ks. prof. Józefa Tischnera z SB, z drugiej strony, aby wyraźnie wskazać na to, jak lekkomyślnie, całkowicie nieodpowiedzialnie osoby, które mianuje się na tak wysokie stanowiska, jakie zajmuje Sławomir Cenckiewicz, mogą całkowicie bezkarnie jako ignoranci publikować, używając do tego rangi stanowiska które zajmują, wyrażając niby ubolewanie z tego powodu.

Nasz list ma za zadanie pokazać wszem wobec, jak niegodziwe i nieuczciwe metody są stosowane w celu przekonania ludzi, którzy nie mają żadnego rozeznania w sprawach związanych z lustracją, a przyjmują w dobrej wierze to wszystko, o czym dowiedzą się od Dyrektora państwowego instytutu, którego zdanie traktują jak wyrocznię i to z tej tylko wyłącznie przyczyny.

Niech zatem wszyscy się dowiedzą, jakie metody są stosowane dzisiaj w Polsce dla zdyskredytowania jednego z najlepszych Jej Synów, który całe życie poświęcił dbałości o Jej dobro i rozwój.

Marian i Kazimierz Tischner

POBIERZ I UDOSTĘPNIJ LIST W FORMACIE PDF

 

Wakacyjna wędrówka śladami ks. Tischnera – oczami Wandy i Marysi.

Już po raz jedenasty grupa zaprzyjaźnionych członków SDT udała się na  wakacyjny wyjazd. Tym razem naszym celem była  Słowacja oraz Austria, a  tam w Instytucie Nauk o Człowieku w Wiedniu mieliśmy  szukać Tischnerowskich śladów. Wczesnym rankiem 18 lipca 2019r. uczestnicy wyjazdu punktualnie stawili się na miejscu zbiórki w Łopusznej. Powitania, pakowanie bagaży, pamiątkowe zdjęcie i punktualnie o 8.30 wyjazd na Słowację. W  trakcie podróży zatrzymaliśmy się w uroczym odpocziwadle  „Prowansja” za Żiliną. W  Bratysławie zakwaterowanie w hotelu Sorea Regia, obiad w hotelowej restauracji, chwila odpoczynku i ruszamy pod przewodnictwem  Piotra na  zwiedzanie miasta. Warto wspomnieć, że Bratysława jest jedyną stolicą na świecie, która graniczy z dwoma państwami, tj. na południu z Węgrami, a na zachodzie z Austrią. Miasto rozpościera się na obydwu brzegach Dunaju, u ujścia Morawy  do Dunaju oraz na wzgórzach Małych Karpat. To właśnie te wzgórza dały nam się we znaki, gdy pokonywaliśmy liczne schody. Najpierw dotarliśmy pod  budynek Rady Narodowej w Bratysławie (słowackiego jednoizbowego parlamentu), a stamtąd  pod Bratislavsky Hrad.  Pamiątkowe zdjęcie na tarasie widokowym, a potem  podziwianie pięknego barokowego ogrodu zamkowego. Następnie już w dół na Starówkę. Tu chwila orzeźwienia w piwiarni „Cierny Pes” i dalsze zwiedzanie:  gotycka katedra św. Marcina – miejsce koronacji królów węgierskich, jedyna zachowana Brama Michalska z górującą nad nią wieżą i rzeźbą św. Michała, dalej Rynek z Fontanną Maksymiliana, rzeźbą żołnierza napoleońskiego i pięknym starym Ratuszem, w którym mieści się Muzeum Miasta Bratysławy. Obejrzeliśmy też ciekawe wnętrze kościoła franciszkanów, który jest najstarszą budowlą sakralną w Bratysławie. Warto też wspomnieć o Čumilu, ciekawej rzeźbie kanalarza wychylającego się z  otwartego włazu kanalizacyjnego i obserwującego przechodniów z poziomu ulicy.